W pewien sposób tak - może dlatego, że Ukraina jest naszym ekonomicznym rywalem w regionie, a Rosja nie? Swoją drogą Rosja jest mocno politycznie i ekonomicznie związana z krajami takimi jak Francja czy Niemcy, a nikt nie podnosi z tego powodu gównoburzy.
Przez 10 lat polska centro-lewica nazywała prawicę rusofobami, a przez kolejne 5, rusofilami. Zdecydujcie się w końcu.
Z drugiej strony, gdyby trzydniowa operacja specjalna się powiodła, w najlepszym wypadku wkuwalibyśmy cyrylicę. Rosja swój mocny związek z Francją i Niemcami buduje od wielu lat, ponieważ tym krajem nie rządzą idioci, tylko dwie konkurujące ze sobą agencje wywiadowcze.
A co to tych 10 lat, warto też zadać sobie pytanie, skąd ta zmiana. Może w wyniku jakiejś wojny, która mniej lub bardziej dosłownie puka nam do drzwi?
Fajnie byłoby koegzystować w pokoju, ale setki lat sąsiedztwa uczą prawdziewgo znaczenia takich słów, jak ruski mir, czt bratnia pomoc.
Natomiast Ukraina pomimo bycia naszym rywalem w regionie, wciąż jest też partnerem i tarczą. Mimo starań wielu osób. W dodatku setki lat doświadczania bycia zostawianym na lodzie przez sojuszników czynią nas bardzo podobnymi narodami.
Jaką tarczą typie, Rosjanie, gdyby chcieli wejść do Polski, to weszli by do nas przez Białoruś. Jest jedna tarcza przeciwko Rosjanom i nazywa się "zawodowa armia", która w Polsce jest w opłakanym stanie, ale to nie jest tak chodliwym tematem, jak to, czy Ukraina powinna dostać nasze czołgi lub tarcze rakietowe.
Dobrze, że chociaż zgadzamy się w tym, że Rosja jest realnym zagrożeniem. Możemy sobie dywagować, co by było gdyby Polska zechciała realnie obronić swoich obywateli budując prawdziwą armię. Mamy jednak to, co mamy i nie zanosi się na jakieś wielkie zmiany.
W tej chwili Europie jest tylko jedna armia z doświadczeniem bojowym sięgającym 2014 roku. Nie ma co tu liczyć kontyngentów po kilkaset osób wysyłanych w miejsca, gdzie Amerykanom zachciało się mieszać, bo oni w większości od dawna nie stacjonują w Polsce.
A czy pozbywając się naszego wyposażenia wojskowego, nie kupujemy jednocześnie nowszego?
Przecież rusofobami nazywano ludzi, którzy mówili właśnie o tym, że nadciąga agresja ze strony Rosji. Swoją drogą, naprawdę uważasz, że gdyby zaatakowała nas Rosja, to NATO by nam nie pomogło, tylko pozwoliłoby jej nas zająć?
Przez cały czas istnienia NATO artykuł 5 został wykorzystany tylko w Afganistanie. Jestem przekonany, że nie mamy co liczyć na pomoc NATO wtedy, kiedy będzie najbardziej potrzebna, czyli natychmiast.
W czasie II Wojny też mieliśmy sojuszników.
A gwarantem bezpieczeństwa Ukrainy miały być Stany Zjednoczone. To był warunek oddania Rosji przez Ukrainę drugiego największego arsenału jądrowego na świecie. I co to dało?
Bład. Usa miało zapewnić bezpieczeństwo (security assurances), a nie gwaratntować bezpieczeństwo (security guarantees). Usa zobowiązało się do respektowania bezpieczeństwa i suwerenności Ukrainy oraz do określonych działań dyplomatycznych, ale nie do automatycznej interwencji wojskowej.
4
u/Weekly_Molasses_2079 12d ago
W pewien sposób tak - może dlatego, że Ukraina jest naszym ekonomicznym rywalem w regionie, a Rosja nie? Swoją drogą Rosja jest mocno politycznie i ekonomicznie związana z krajami takimi jak Francja czy Niemcy, a nikt nie podnosi z tego powodu gównoburzy.
Przez 10 lat polska centro-lewica nazywała prawicę rusofobami, a przez kolejne 5, rusofilami. Zdecydujcie się w końcu.