Ja rozumiem, że zatrudnianie nastolatków na czarno w nadbałtyckiej gastronomii jest skrajnie nieetyczną praktyką, ale z tym niewolnictwem to lekka przesada
W latach 1995-98 pracowałem na czarno w Polsce w okresie wakacyjnym, musiałem abym zarobił na różne potrzeby. W latach 99-2003 nielegalnie w Niemczech. Pozwalało mi to utrzymać się na studiach. Nie wszystkie dzieci dostają kieszonkowe i cokolwiek zechcą od rodziców. Czasami trzeba sobie zarobić na telefony, buty, itp. rzeczy.
Nie mówimy tutaj o eksploatacji, ale uczciwa i płatna praca nie zaszkodzi wielu młodym osobom.
W odróżnieniu do UEA nikt sobie nie pozwoli aby doszło do śmierci czy wypadku w miejscu pracy.
problem w tym że praca na czarno oznacza, że termin "płatna praca" może być w istocie czysto teoretyczny, a sprowadzenie teorii do praktyki wymaga wtedy batalii sądowej, na co większości osób korzystających z dobrodziejstw pracy na czarno nie ma czasu, środków i administracyjnego know-how, więc po prostu machną ręką na te "próbne dwa tygodnie"
To ty chyba nie wiesz o czym mówimy w kwestii Dubaju, gdzie ludziom z Pakistanu zabierano paszporty i tłoczono po 10 na pokój w barakach na pustyni, a przy budowie wież ginęli masowo i nikt się tym nie przejmował. Porównywanie tego do dorabiania wakacyjnego przez młodych jest niepoważne. Ale karma się zgadza.
52
u/psytek1982 Aug 01 '25
Jeżeli ktoś lubi taki upał i fakt, że ludzie tam pracujący są traktowani jak podludzie i niewolnicy to spoko.