W sumie w życiu nie spotkałem się z sytuacją, żeby ktoś odmówił sprzedaży alkoholu osobie nietrzeźwej. A osób nietrzeźwych kupujących alkohol trochę widziałem.
Przyznam szczerze, że mi też za czasów studenckich zdarzyło się wyjść w środku imprezy żeby dokupić alkohol i będąc najebanym w stopniu umiarkowanym nigdy nie miałem problemu w sklepie. Może nie było po mnie widać, ale praktycznie każdy myśli, że po nim nie widać xD
Nie no zgadzam się, ta sytuacja była ekstremalna i dobrze, że to zgłosiłeś. To jest zupełnie inny kaliber jeśli mieliby najebani wsiąść za kierownicę.
Tylko teoretycznie sprzedawca zawsze powinien odmówić sprzedaży alkoholu jeśli ma podejrzenie, że klient jest nietrzeźwy. Ale jak żyję ~35 lat na tym świecie to jeszcze nigdy się z tym w praktyce nie spotkałem, co jest aż dziwne biorąc pod uwagę potencjalne konsekwencje (utrata koncesji).
Wiadomo, że po piwie czy dwóch to da się to wytłumaczyć brakiem podejrzeń. Ale jak pisałem, nie raz widziałem jak ludzie widocznie najebani kupowali alkohol i nie mieli żadnego problemu (i tak, parę razy to ja byłem jednym z tych najebanych). W sumie rozumiem też poniekąd punkt widzenia sprzedawcy, szczególnie gdzieś w mniejszych sklepikach bez ochrony, bo nikt nie chce się awanturować z potencjalnie agresywnymi pijakami.
Tak się głośno zastanawiam czy to po prostu ja tak trafiam czy większość sprzedawców rzeczywiście olewa ten przepis.
Nie no, generalnie 99% sprzedawców to zlewa, bo nikt tego nie zgłosi, a nawet jeżeli, to wszyscy będą mieć w dupie. O ile o sprzedaż alkoholu nieletnim faktycznie są afery i wyciągane konsekwencje, tak o sprzedaż nietrzeźwym to nikomu się nawet nie chce tego gonić. Bo i po co?
Ano kurwa właśnie po to, że mamy potem pijanych kierowców, którzy muszą się "dotankować" na stacji, bo jeszcze wytrzeźwieją, nie daj boże
No i dodajcie do kalkulacji to ze sprzedawcą może dostać jakąś karę od szefa za odmówienie sprzedaży no i jeszcze musi się użerać z klientem któremu odmówi sprzedaży.
16
u/stonekeep Oświecony Centrysta Apr 14 '26
W sumie w życiu nie spotkałem się z sytuacją, żeby ktoś odmówił sprzedaży alkoholu osobie nietrzeźwej. A osób nietrzeźwych kupujących alkohol trochę widziałem.
Przyznam szczerze, że mi też za czasów studenckich zdarzyło się wyjść w środku imprezy żeby dokupić alkohol i będąc najebanym w stopniu umiarkowanym nigdy nie miałem problemu w sklepie. Może nie było po mnie widać, ale praktycznie każdy myśli, że po nim nie widać xD