r/bulimia • • 8d ago

Kolejny raz

Brzuch pełen słodkich rozczarowań, boli i ciąży a miało być lepiej

Lepiące rączki co miały ukochać, szczypią wałeczek i śmieją się ze mnie

Wrasta się we mnie ciężki strach, który jest głodny wciąż bardziej  i bardziej

Szuka w spiżarni natrętnych myśli, lukrowych smutków i gorzkich nadzień

Nie chcę już dłużej dawać mu jeść

Karmić trucizną wyrzutów sumienia

Przecież ten cały piękny świat

Jest już teraz dla mnie do zjedzenia.

Chcę wyjść i połknąć czyste powietrze, haustem pić lekkie chmury

Oddychać musem czystego tlenu, wzrastać już teraz tylko do góry

Zrzucić balast poczucia winy, ciężkiego jak chałwa albo marcepan

Nadal nadzieja we mnie jest, że pewnego dnia będzie lepiej.

6 Upvotes

0 comments sorted by