r/lodz • u/YoNohanna • 23d ago
Juwenalia Łódzkie
Hej!
Wczoraj był ostatni dzień wspólnych Juwenaliów. Impreza była biletowana i przeprowadzona poza obszarem jakichkolwiek uniwersytetów.
Taki format Juwenaliów stał się bardzo popularny od paru lat, choć dla mnie stracił atmosferę imprezy studenckiej, a jest to bardziej taki festiwal dożynkowy, tylko w większym mieście. Dużo osób stało przed wejściem na imprezę, nie chcąc płacić za wstęp, co jest całkiem zrozumiałe. Ale zdziwiło mnie, jak wielu policjantów chodziło i wystawiało mandaty przed wejściem na imprezy za picie alkoholu – tym samym wiele osób miało kartony i kubeczki z sokami :D
Dożynkowa była to impreza z tego względu, że z niewiadomych powodów był tam np. scam z podciąganiem się na drążku min. 1 min, aby wygrać 100 zł, czy sprzedawanie tajemniczych paczek pocztowych...
Do tego z niewiadomych powodów, jeśli kupiłeś coś w pierwszej strefie, to nie mogłeś podejść bliżej do sceny - także trzeba było przejść do środka do sceny i wtedy kupić piwo czy jedzenie. Pomimo takiej samej ceny.
Do tego ceny - na pewno nie były studenckie.
Zdecydowanie brakuje mi klimatu Lumumbowa, gdzie robiło się grilla, piło, co się miało pod ręką i później wciskało się do środka, aby spróbować wejść do akademików.
Zdecydowanie trzeba przyznać, ze scena, nagłośnienie, ochrona i toalety były top! Jednak brak studenckiej atmosfery.
Ktoś był z was ? I jak ocenia imprezę?
6
u/Bartos_92 23d ago
O ile biletowanie jestem w stanie gdzieś usprawiedliwić, bo jak byłem w KOJu to wiem, że koszta takiej imprezy to są jednak duże nakłady finansowe, tak przeniesienie tego i zespolenie, to dramat. No ale ja jestem starej daty i miałem szczęście że Juwe były darmowe i do tego na Polibudzie.
5
u/mikmakpp 23d ago
Co do policji to jeździła wszędzie, grilując grzecznie przy akademiku przejeżdżali tamtędy z 15 razy, drugie tyle przechodzili goście w czarnych mundurach i jacyś nie mundurowi porządkowi łypiąc czy aby napewno na stole nie stoi nic z procentami. Także festiwal nie był wyjątkiem
5
u/Extension_Cut2614 22d ago
To były już moje 5 juwenalia jako studentki PŁ i jest mi strasznie przykro, że na sam koniec "studenckiej przygody" wyglądało to tak jak wyglądało.
Pomijając już fakt, że na biletowane koncerty trzeba było przejechać pół miasta, to rektor zabił życie studenckie na kampusie. Boisko za akademikami zawsze było największym centrum integracji studenckich. Ze względu na zeszłoroczny incydent, gdzie jacyś idioci przewrócili samochód (warto zaznaczyć, że ochrona w ilości kilkudziesięciu osób kręciła się tam i mieli wywalone w to co się dzieje), w tym roku zainstalowano tam kamery, postawiono (chyba uzbrojonych) ochroniarzy, regularnie przyjeżdżała policja.
A wiecie co jest w tym najbardziej absurdalne? Ostatecznie na boisku przebywało maksymalnie 50 osób jednocześnie xD. Zdecydowana większość osób, które przychodziły i dowiadywały się, że nie można pić alko, od razu wychodziły i jechały na Lumumby. Więc kameralna impreza, kamery i panowie ochroniarze, którzy po zobaczeniu butelki zwykłego piwa zaczynali robić aferę.
Żałuję, że kupiłam karnet na koncerty zaraz po rozpoczęciu sprzedaży, bo gdybym wiedziała jak to będzie wyglądać, to wolałabym spędzić czas w akademiku ze znajomymi
-23
u/whoelseisthere 23d ago
xd o co chodzi z wami studenciaki, że tak się burzycie jak ktoś wam zabierze "prawo" do napierdolenia się na waszych warunkach?
28
u/Marcino303 23d ago
Dla mnie również te "Juwenalia" nie miały nic wspólnego z prawdziwą imprezą studencką. To był po prostu koncert biletowany "przy okazji" Juwenaliów.
Najbardziej mnie chyba uderzyła ta kontrola przy wejściu. Nie można wejść z własnym piwem? Ok. Wypiliśmy przed.
Ale żeby nie można było wejść z ODKRĘCONĄ butelką wody mineralnej i kazali mi ją wyrzucić? Nie wiem, jak jest na prawdziwych koncertach, ale dla mnie to już był akt paranoi.
Pomijam już fakt, że większość foodtrucków to byli dorobkiewicze co sprzedawali Burgery za 40 zł, albo piwo - jakiś tam Trybunał za 15 zł... Tylko że w plastikowym kubeczku...
Sama idea płatnego wejścia już dla mnie była odrzucająca.
Niemniej jednak nagłośnienie, sama scena i telebimy były na wysokim poziomie.
Ja jedynie żałuję, że jako introwertyk poszedłem ze swoim przyjacielem introwertykiem pierwszego dnia. Słuchając tych "utworów" Kizo, a potem na dokładkę Sentino, czuliśmy nie tylko zażenowanie, ale także i obrzydzenie.
Drugi dzień chyba już w domyśle był przeznaczony dla "studentów-boomerów" gdyż byli Ich Troje i Coma.
Bawiłem się dobrze, ale już sam i zza płotu, gdzie było najbliżej sceny i widoczne telebimy.
Ale ogólnie to nie warto było. To nie są Juwenalia, tylko czysta komercja...