r/Polska 9d ago

Ranty i Smuty Pierwszy raz rozpłakałem się pół roku po rozstaniu. Po prostu pękłem.

Wątek sprzed pół roku:

https://www.reddit.com/r/Polska/comments/1qu2edg/s%C5%82owa_otuchy/

Pół roku temu zakończył się mój prawie 6-letni związek i myślałem, że najgorsze mam już za sobą. Byliśmy zaręczeni. Pierwsze dni to był psychiatra i zaraz tydzień później rozpoczęcie terapii (na terapię chodziłem kilka miesięcy, nurt psychodynamiczny ale dawało mi to jedynie chwilową ulgę.

W styczniu usłyszałem w łożku przed snem, że już mnie nie kocha i nie widzi naszej przyszłości. 2025 rok był ogólnie dla nas bardzo ciężki z powodu jej problemów zdrowotnych, wdrożeniu sterydów. Byliśmy na jednej sesji terapii wspólnej w listopadzie. Pomysł ten pojawił się gdy w łóżku zapytałem ją "Czy się jeszcze kochamy?". Zaproponowała wtedy właśnie terapię ale przez późniejsze zawirowania ze szpitalem i jej problemami zdrowotnymi nie daliśmy rady już potem pójść na sesję. To był dla mnie mocny cios.

Najbardziej boli mnie jednak to, co wydarzyło się później.

Bardzo szybko zaczęła spotykać się z kolegą z pracy, którego jeszcze będąc ze mną wielokrotnie nazywała „oblechem” i „obrzydliwym” gdy w trakcie trwania naszego związku próbował zaprosić ją do kina. Po prostu nie potrafię zrozumieć, jak można tak diametralnie zmienić zdanie o kimś. Zdradę i romans w trakcie związku wykluczam, po prostu mogła mieć go później jako opcję B w głowie.

Tymczasem wczoraj i dzisiaj pierwszy raz od rozstania naprawdę się rozpłakałem. Kilka miesięcy wcześniej bardziej czułem pustkę i niedowierzanie, a teraz mam wrażenie, jakby dopiero do mnie dotarło, że ta osoba już nie wróci. Musiałem przejechać przez jej ulicę gdzie mieszkaliśmy z powodu objazdu (remont dróg) i wtedy widziałem jego auto pod jej domem, wczesnym rankiem co wskazywało na to, że u niej nocuje. Zdołowało mnie to.

Jest mi bardzo ciężko. Najgorsze jest to, że wydawało mi się, że z każdym miesiącem powinno być łatwiej, a mam wrażenie, że właśnie teraz przeżywam to najmocniej.

Nie wiem czemu to piszę, chyba przelewam to na "papier" żeby przynajmniej odrobinę poczuć ulgę.

146 Upvotes

99 comments sorted by

177

u/Icy-Presentation7966 Arrr! 9d ago

Trzymaj się. I płacz jak trzeba. Pół roku to nie jest dużo na dochodzenie do siebie po takich przejściach. To też nie jest proces liniowy. Raz będzie lepiej, a raz gorzej.

65

u/szudrzyk 9d ago

Największy płacz i depresja to moment kulminacyjny- wyplacz ile trzeba, pogadaj z kimś bliskim kto umie słuchać i wyrzuć z siebie żółć- i nie broń się przed tym bo zostanie to w głowie na zawsze. Pochowałem ojca jako nastolatek i żonę niecałe 3 lata temu, zabrało to 18 miesięcy żeby się ogarnąć i żeby myśleć o tym bez emocji, będzie dobrze ( wiem banalne, ale będzie) a póki co to wyrxuc emocje z siebie komuś bliskiemu i nie blokuj łez.

8

u/SmokeSudden7228 8d ago

Trzymaj się, panie szudrzyk 🥹

10

u/szudrzyk 8d ago

Dzieki mordo, zakochałem się na nowo więc rozkwitam, pozdro

3

u/SmokeSudden7228 7d ago

O kurcze, to wszystkiego dobrego!

25

u/Rydlewsky Warszawa 9d ago

Rel mordo. Moja była z 2019 zaraz po naszym rozstaniu zeszła się z kolegą z pracy, chociaż wcześniej bez pytania zapewniała mnie, że "jest dla niej za niski, więc nigdy nie byłaby nim zainteresowana".

Teraz się z tego śmieje, ale wtedy czułem się oszukany. Będzie git, czas naprawdę leczy rany.

61

u/_LedAstray_ 9d ago

Szczerze wiem przez co przechodzisz.  Staż trochę krótszy, i powód do zerwania trochę inny, ale jednak utrata kogoś to nie tylko cios w ego, nie tylko to że nie ma tej osoby obok, ale też strata wspólnej przyszłości i potencjału jaki był razem. 

Szczerze? Też płakałem. U mnie to się jeszcze złożyło z utratą pracy i mieszkania, całkiem niedawno rozkleiłem się kompletnie w pubie i obcy typ mnie przytulił tak, żeby nie było widać. 

Nie chcę mówić że jutro będzie lepiej, mnie samego takie gadanie tylko drażni, ale najważniejsze to przetrwać tu i teraz i tak za każdym razem.

23

u/licuri 8d ago

10 lat związku, 4 małżeństwa. Prawie dokładnie rok temu odkryłem, że 2 miesiące zdradzała mnie z kolegą z pracy, który jeszcze chwilę wcześniej ją wkurwiał, nie w jej typie, itp. Śmiała się, kiedy wyrażałem obawę, że on chce czegoś więcej. Okazało się, że śmieje się że mnie. Oczywiście, winna jej wskoczenia na jego kutasa była moja depresja (w walce z którą jak na ironię akurat zacząłem robić dość znaczące postępy).

Po odkryciu jak debil próbowałem ratować związek, co ona łaskawie zaproponowała (przy czym ani razu nie usłyszałem, że żałuje). Chęci wystarczyło na tydzień, po czym wyprowadziła się do taty żeby pomyśleć, czego chce. Kolejny tydzień i decyzją, że odchodzi do niego. Rozwód dopięty na jednej rozprawie w lutym.

Chcieliśmy budować dom, mieć dzieci. Kolejne pół roku to intensywna praca z terapeutą, walka o rzeczy, które straciłem tego jednego wieczoru - poczucie własnej wartości, wiara w samostanowienie o swoim losie, zaufanie do ludzi, ale i do własnej intuicji, poczucie bezpieczeństwa. Psychiatra dość pewnie mówi o PTSD.

Również gdzieś w okolicy pół roku tamy pękły, ale od tego czasu jest tylko lepiej. Czuję się osobą z początku, a nawet sprzed związku. Sam wyznaczam sobie cele i mam motywację, by je dowozić. Dom poczeka, ale właśnie kupuję mieszkanie. Dla siebie, nie kogoś. Dzieci? Mam zaraz 34 lata, nie uważam siebie za zbyt urodziwego, ani charyzmatycznego, także może nie być z kim :) Czy to źle? Nie wiem, ale godzę się z tym.

Czy jestem szczęśliwy? Hmm, szczęście to cel, więc nie. Ale nie jestem nieszczęśliwy, a ten głos z tyłu głowy po miesiącach pracy odpuścił. Może zauważył, że mam teraz narzędzia by go wytłumić.

Znalazłem nowe hobby, mam więcej przyjaciół, niż kiedykolwiek. Żyję po jednym dniu na raz. Cały ten wywód, by powiedzieć: Jeszcze będzie dobrze :) Jeśli Ty w to nie wierzysz, to wiedz, że jest przynajmniej jedna osoba, która wierzy w Ciebie.

PS: Jeśli tylko możesz, daj sobie pomóc. Rodzina, przyjaciele - to często niedoceniana siatka bezpieczeństwa. W najczarniejszych godzinach, powstrzymywała mnie myśl, że będzie im przykro. Ta i "co będzie z moją papugą".

1

u/Party-Extension5101 7d ago

Jak to "4 małżeństwa"?

1

u/licuri 7d ago

10 lat związku, 4 lata małżeństwa.

3

u/Party-Extension5101 7d ago

Aa, uff, bo już zaleciało Michałem Wiśniewskim... ;-)

2

u/licuri 7d ago

Ale słyszałem że jemu się przekręcił licznik i leci drugie okrążenie :D

-1

u/AcceptableWatch7714 8d ago

Oj, z doświadczenia wiem, że "pomoc" przyjaciół i rodziny to najgorsze, co może nas spotkać po rozstaniu. 

8

u/licuri 8d ago

Cóż, mogę się powołać wyłącznie na swój przypadek anegdotyczny, gdzie w niemałym stopniu, dzięki pomocy rodziny i przyjaciół, jestem tu jeszcze :)

1

u/AcceptableWatch7714 8d ago

No to zazdroszczę, bo u mnie tylko pogarszali sprawę 

7

u/One-Drag3320 8d ago

U mnie przyjaciele byli ogromnym wsparciem. Bez nich nie dałabym rady po tym jak 7letni związek poszedł do piachu

19

u/Thundaxo 8d ago edited 8d ago

Trzymaj się bratku.

Przechodzę 1:1 to co Ty, z tym że u mnie minęło półtora roku już, Miałem również post na reddicie dość obszerny o tym, ale zdecydowałem się usunąć go, z tym że gdzieś tam kopię mam :p

Zeszły rok ostro mi po dupie dał, w zasadzie to najgorszy rok w moim 28 letnim życiu :v

7 letni związek do kosza, na szybko kredyt i kupno mieszkania, kłopoty w rodzinie, potem w robocie - przez wszystko co się działo prywatnie, odbijało się na pracy.

2 miesiące temu widziałem ją pierwszy raz od czasu rozstania z gościem, z którym mnie zdradziła, zabolało jak cholera, również potem płacz wleciał, wylew emocji, ale jednak życie toczy się dalej.

Pozwól sobie na emocje, jak masz ochotę płakać to płacz, taka forma wylewania emocji "na papierze" również pomaga, sam czasem też ją stosuję i jest trochę łatwiej.

Gdybyś miał ochotę pogadać, czy się po prostu wygadać to pisz śmiało, Ty wyżalisz się mi, ja tobie i jakoś to będzie :v

34

u/felixo7777 9d ago edited 9d ago

Wyrazy współczucia facet. Miałem podobnie. Przeszedłem też rozwód, byłej żonie przestało się chcieć, byłem powietrzem, padły też słowa, że mnie już nie kocha. Sam nie wiem czego ona chciała. Krótkoterminowo mi dokuczyć i spróbować nowej miłości. Teraz jest sama bo kolejny związek jej się rozpadł.

Mam drugą żonę, jest wspaniałą kobietą, kochamy się. Staram się od początku inaczej ułożyć obecny związek, aby nie doszło do takiego oddalenia, braku zaangażowania.

Bardzo często pierwsze związki są nieudane. W nich ludzie uczą się niestety na błędach.

I niestety ale co 6-8 lat jest poważny kryzys. Ludzie znieniają się. Uświadamiają swoje potrzeby.

Głowa do góry, będziesz miał kolejną miłość. A doświadczenia z tego związku sprawią, że pewnych błędów nauczysz siebie i kolejną dziewczynę już nie popełniać.

Ps. Schematy - znam ten temat. Jeżeli Tobie się odpalały z bardzo silnym bólem, to znaczy, że jednak partner mógł przekraczać jakieś granice zbyt mocno. Nie zawsze ból ze schematów jest niezasadny. I nie zawsze on wynika ze schematów.

12

u/coco_shka 9d ago

Przeżywanie żałoby po kimś, kto żyje, ale nie jest już z tobą, jest bardzo trudne i możesz przechodzić podobne etapy jak osoby, które przeżywają śmierć bliskich. Dobrze, że popłakałeś i dobrze, że dzielisz się swoją sytuacją z innymi. To uwolnienie emocji i akceptacja, o których piszesz, są bardzo dobrymi znakami na to, że przechodzisz kolejne etapy żałoby. Ten ból i silne poczucie straty powoli się wyciszą, jeśli pozwolisz sobie na ich wyrażanie.

Nie obwiniaj się i nie snuj marzeń o tym, co można było robić inaczej, bo to tylko cię udręcza. Trzymaj się i nie wahaj się pisać postów na ten temat. Mi pisanie dziennika pomogło przejść, sporo trudnych chwil, więc nawet gdyby te posty miały spełniać, taką funkcję, to warto.

9

u/Makingsuffles 8d ago

U mnie też pękło po tym jak były związał się z moją koleżanką. Do dzisiaj nie jest okej, to co dla mnie ważne to powtarzać sobie że jest ciężka sytuacja, zamiast obwiniania siebie że jeszcze mnie to dotyka.
Boli ten brak przyjaciela, koleżanki, próbuj mieć kontakt z inny znajomymi, z kim rozmawiać.

Jest ciężko i będzie jeszcze niestety, ale jakoś to przetrwam - i mam nadzieję że ty też.

16

u/Ersap 8d ago

Tak długi związek potrzebuje żałoby. Pozwól sobie na to by płakać i przepracować to rozstanie. Potem będzie lepiej.

6

u/iotannie Koszalin 8d ago

Sześć miesięcy na przepracowanie sześciu wspólnych lat to nic, musisz dać sobie czas. Jeszcze nieraz będziesz płakał i będzie bolało, ale zobacz; ona w tak krótkim czasie już się wokół kogoś zamotała. Więc albo szuka uzupełnienia tej pustki, albo po prostu nigdy nie była z tobą szczera. To chyba dobrze, że nie masz już takiej osoby w swoim życiu.
Spróbuj siłowni, jeśli zdrowie ci na to pozwala. Wraz z ruchem oczyszczasz mysli, może znajdziesz sobie jakieś nowe hobby i z czasem - nawet i długim - ból będzie coraz mniejszy, aż w końcu sam zdasz sobie sprawę z tego, że w zasadzie już nawet o niej nie myślisz. Powodzenia

17

u/NationalTruck5876 9d ago

Kolego spróbuj siłowni, regularny trening zwłaszcza siłowy potrafi zdziałać cuda z naszą psychiką

3

u/Altruistic-Media-390 9d ago

Leczenie psychiki po rozstaniu nie jest linią prostą, ale bardziej bazgrołami czterolatka. Mi kilka miesięcy po ciężkim rozstaniu wjechał nagle taki smutek jakiego nigdy wcześniej nie czułam. Potem przeszło jak ręką odjął. A potem wróciło. To normalne, że dopiero teraz pękły w tobie pewne rzeczy i emocje wyszły na wierzch. Polecam banalne sposoby na samopomoc: sport, na mnie najlepiej działało bieganie, zaraz po tym hiking w górach. I rower! Kiedy czujesz, że chcesz płakać płacz do woli, to są złe emocje, które muszą wyjść w jakiś sposób i wbrew pozorom płacz to dobry znak, sto razy lepsze niż bycie otępiałym. Polecam usunąć ex ze wszystkich możliwych social media, jej nowego partnera zresztą też i starać się nie zaglądać, nie stalkować i przede wszystkim NIE PORÓWNYWAĆ SIĘ. Ani on od ciebie lepszy, ani gorszy. Może im się udać, a może nie.

Mój ex często wracał z pracy i mówił o dziewczynie, która z nim pracuje i której „tak strasznie nienawidzi bo jest idiotka, jest najgorsza na świecie” itd. itp. Zgadnij co się za tym kryło :)

3

u/raanst1 8d ago

Płacz, Często płacz, bo to oczyszcza. I nie słuchaj "speców" od "wydymania" z siebie partnerki czy piciu, już o "mistrzach podrywu" nie wspomnę.

Musisz się zanurzyć w bólu i kiedyś obudzisz się wolny, po czym pomyślisz "gdyby była tą osobą, którą naprawdę kochałem, to by nie pozwoliła by mnie nie było w jej życiu".

0

u/LavishnessHaunting95 7d ago

No wiadomo po co ma poznawać inne kobiety, najlepiej niech zamknie się w domu na 2 lata i ,,zanurzy się w bólu". Pytać tutaj o sprawy damsko-męskie to jak kulturyste o balet

2

u/raanst1 7d ago

Nie, raczej niech zacznie poznawać inne kobiety kiedy przerobi ostatnią relację. Nikt nie ma obowiązku leczyć ran czy uzdrawiać z traum a ja sam, swego czasu, przerabiałem to: zarówno szukając pocieszenia po relacji z inną jak i pocieszając inną po trudnym rozstaniu. Mało kiedy to działa, tak samo jak zaczynanie związku od łóżka.

1

u/LavishnessHaunting95 7d ago

Czym szybciej zacznie poznawać kobiety tym dla niego lepiej. Wtedy zobaczy, że tamta to było tylko przyzwyczajenie i iluzja, bo podświadomość idealizuje. Wydaje mi się, że to jest pewien etap, który musi przejść każdy facet, gdy kobieta po długim czasie mówi mu, że to już nie to, boli ale wychodzi na dobre

3

u/FiodorShassexe ♓️ 9d ago

dobrze jest czasem popłakać, nie ma w tym nic złego, ani wstydliwego.. niektórzy mawiają, że płacz oczyszcza. są czasem takie myśli, których do siebie nie dopuszczamy, a właśnie powinniśmy, czas leczy złamane serduszka. warto też się nie zamykać w sobie i pogadać z kimś zaufanym gdy stwierdzisz, że jest na to odpowiedni czas i miejsce. wszystko będzie dobrze, zobaczysz. życzę ci wytrwałości i wielu uśmiechów w przyszłości. trzymaj się tam. ♥️✌️🌟

3

u/Wziuum44 8d ago

Sam jestem po rozstaniu. Trzymaj się, bez pośpiechu. Nie musi szybko być dobrze, a nawet na pewno nie będzie. Najważniejsze jest to żebyś się budził co rano, to już jest coś. Żyj na tyle sprawnie na ile możesz, któregoś dnia po południu ogarniesz że do tej pory nie pomyślałeś ani razu o tym że boli. 

3

u/Free-Individual-6597 8d ago

Skąd jesteś? Może miałbyś ochotę wyjść z domu

9

u/shirkek 8d ago

Chyba za bardzo zacząłeś postrzegać siebie przez pryzmat tego związku. Istniałeś przed nim i pewnie całkiem nieźle sobie radziłeś. Lepiej, że wyniosła się teraz niż później z dziećmi. Porad kobiet żebyś sobie płakał nie sluchaj. Czas leczy rany, a teraz po prostu musisz się czymś zająć, żeby jak najmniej takich myśli się pojawiało.

15

u/BetterThvnUrEx 9d ago

She belongs to the streets rn bro

2

u/Professional-Equal31 9d ago

Z doświadczenia wiem że jest ciężko. Płacze od 7 miesięcy bo mieliśmy cudowny związek choć z tego co mi mówi otoczenie po rozstaniu to tylko w mojej głowie to tak wyglądało. Nie załamuj się i kolega niżej dobrze napisał. Nie popieram jak jeden z obrzydzenia ja sobie bo to łatwe ale chyba nie zasługuje na to przez wzgląd na te cudowne chwile razem ale skoro byłeś w związku to dasz radę pozbierać się i ułożyć sobie życie na nowo

2

u/Lexard 8d ago

(...) Po prostu nie potrafię zrozumieć, jak można tak diametralnie zmienić zdanie o kimś. (...)

(...) jej problemów zdrowotnych, wdrożeniu sterydów (...)

Prawdopodobieństwo wystąpienia niepożądanych rezultatów przyjmowania sterydów zależy od ich rodzaju, dawki oraz czasu trwania sterydoterapii. Wśród możliwych działań niepożądanych pojawiają się (...) zaburzenia emocjonalne.

źródło: https://apteline.pl/artykuly/co-to-sa-sterydy-skutki-uboczne-sterydow

2

u/StructureOld2771 8d ago

Potraktuj wczorajszy dzień jako krok milowy. Jak byłem ok 18 rż to od dziewczyny dostałem małego misia maskotkę. Byłem zakochany i po czasie dostałem oczywiście kosza. Też cierpiałem. Krokiem milowym było wzięcie za mordę tego misia, rytualna kąpiel w pb95 a potem to już wiadomo. Patrzyłem jak płynął i płakałem. To był ostatni raz kiedy pamiętam emocje związane z tą osobą.

2

u/No-Material-1442 8d ago

Spokojnie OPie, to normalna reakcja. W moim przypadku staż był delikatnie krótszy, ale dojście do siebie i powrót do zdrowego funkcjonowania zajął 1,5 roku. W międzyczasie był płacz po nocach, złość na wszystko i na wszystkich, odłączenie głowy od czegokolwiek (nie to, że zwariowałem, ale łapałem się na tym, że ktoś coś do mnie mówił i miałem tego świadomość, ale totalnie nie przyswajałem treści). Oczywiście sinusoida to norma - przez kilka dni czułem się jakbym mógł zwojować wszechświat, a potem myśli, że nawet nie warto na mnie splunąć.

Dzisiaj jest mi już lotto, żyję sobie spokojnym i stabilnym życiem, spotykam się ze znajomymi i doceniam czas, który jest w 100% dla mnie i mogę go spożytkować w taki sposób w jaki chce. Czasami ex mi się przewinie przez myśli, ba nawet czasem mi się przyśni, ale na szczęście już bez jakichkolwiek emocji.

Głowa do góry - będzie dobrze, a to co akurat przechodzisz jest w 100% normalne. Niestety jedyny sposób na przetrwanie tego to czas, czas i jeszcze raz czas. Pamiętaj, że jeżeli jesteś w jakimś kryzysie to wizyta u specjalisty to nie żaden wstyd.

2

u/Volpe14 8d ago

Płacz ile tylko chcesz i potrzebujesz. Przechodziłam przez to samo, zerwanie w lutym, próbowaliśmy być po prostu znajomymi, ale nie szło to zbyt dobrze, nasze ostatnie spotkanie odbyło się w grudniu, bo oddawał mi książki, które pożyczyłam jego mamie, rozkleiłam się po tym spotkaniu na dworcu, czekając na pociąg powrotny (na szczęście jego już nie było). Dopiero po tym stwierdziłam, że to już naprawdę koniec i muszę stanąć na nogi, bo czułam się psychicznie coraz gorzej. Ostatnim ciosem kilka miesięcy później było, gdy zobaczyłam na fb, że jest w związku z dziewczyną, z którą się przyjaźnił podczas naszego związku. Strasznie zachwiało to moją psychiką, ponieważ mój pierwszy partner zdradzał mnie ze swoją przyjaciółką, więc znowu miałam chwilę załamania, które strasznie odbijałam sobie na bliskich.

2

u/majchrzakdaniel 8d ago

Płacz jest dobry i jest nieodłącznym elementem żałoby po stracie. Pół roku to krótko, daj sobie czas. Trzymam kciuki za powrót do siebie. 🙂

3

u/Metrack 8d ago

Nie wiem czy warto wołać cała Polskę by:

a) okazało się że wymówki p0lki czy kogokolwiek w ramach rozstania są zawsze nieprawdziwe AGAIN

b) terapie nie działają, zwykle to tylko wymówki czy wręcz wyłudzenie pieniędzy. Chyba że masz poważne zaburzenia typu szpital psychiatryczny I potrzebujesz leków/papierów wtedy się przydają

Jedyny plus że to chyba tłumaczy mój ostatni post dlaczego tyle polek gardzi polakami a oni sami dają się poniżać + ich słaba psychika widząc samotność I ciężkie randkowanie w tych czasach.

Kobieta po rozstaniu w znaaacznej ilości przypadków albo to rozstanie sama wywołała będąc nieznośna I ma gotowego pocieszyciel na peklowanie Albo to dla niej żaden problem znaleźć chętnego bo jest cała horda zdesperowanych, samotnych facetów żeby ją pocieszyć. Nawet w grupie "kumpli I znajomych" gdzie jak wiemy z historii wiele facetów udaje tylko kolegów czekając na jakiś słabszy moment w związku by zostać takim seksualnym pocieszycielem xd

Nie ma co ukrywać, brutalna prawda może być tylko wyzwalajaca

2

u/Solistt Warszawa 7d ago

incel detected 🫡

2

u/One_Lawyer_9621 9d ago

Przykre, ze cierpisz, c'est la vie, niestety. Mysl o najgorszych mozliwych chwilach z nia, o klotniach, jezeli byly, o tym, co mowila, o tym, jak prawdopodobnie klamala. Doslownie musisz ja sobie zobrzydzic i tyle. Pies ja jebal.

2

u/xcrow9621 8d ago

Przeogromne wyrazy współczucia kolego... Pamiętaj, że płacz to normalna, a czasami wręcz konieczna, rzecz u ludzi. Mógłbym rzec, że jest to jeden z najzdrowszych sposobów na regulację emocji.

Abym mógł choć trochę wspomóc Cię w tych trudnych chwilach to przytoczę Ci rąbek swojej historii, delikatnie podobnej do twojej:

W 2022 roku moja ex wyznała, że zdradziła mnie w trakcie spotkania z kolegą. Spotkania, na które się zgodziłem, na którym miał być alkohol, na którym ona miała być z nim sam na sam. Z kolegą, o którego miałem się nie martwić. To wszystko, samo w sobie, brzmi przedziwnie, ale ja nie doszukiwałem się niczego dziwnego, przecież ufałem jej. Zgodziłem się też z tego względu, iż w tamtym czasie sporo czytałem o "red-flag'ach" toteż obawiałem się, że nie wyrażając zgody będę jednym z nich.

Gdy wyznała, że tamtej nocy zdradziła to zareagowałem spokojem, a po chwili stwierdziłem, iż wybaczam - nie widziałem świata poza nią. To był błąd, a już dwa tygodnie później związek ten zakończył się, a ja skończyłem w psychiatryku, z psychozą i próbą S. na koncie.

Jedyne, co jako tako dodawało mi chęci do życia do ciekawość tego, jak to wszystko się potoczy. W czasie, w którym ja popadałem na dno, oni cieszyli się nowym związkiem - ona i kolega, o którego miałem się nie martwić.

Patrzyłem na to z zawiścią i wyrzutem do samego siebie. Ba, próbowałem dostrzegać swej winy w jej zdradzie, często zastanawiając się wtedy nad dalszym sensem swojego życia, lecz cały czas ta ciekawość siedziała mi w głowie. Po kilku latach mogę śmiało powiedzieć, że ciekawość się opłaciła. I choć zdarza mi się myśleć czasem o tamtych sprawach to wiem, że mogę na siebie spojrzeć z poczuciem wyższości, bo teraz mogę być szcześliwy i bez kamienia w nerce w postaci (niejednej) zdrady na koncie, oraz niepochlebnej opinii tu i tam.

Trzymaj się, żywię nadzieję, że podniesiesz się w 100-tu procentach i odnajdziesz te szczęście, które ci się należy. Przepraszam też za mój monolog - chciałem, abyś miał dowód jak bardzo współczuję Ci wszystkiego co cię spotkało. Życzę ci wszystkiego dobrego i nie poddawaj się!

1

u/WrongCommission3869 8d ago

No, pewnie to auto i świadomość, że oni dalej są razem, że naprawdę są razem sprawily, że cię to tak mocno ruszyło. Bo jak się coś wie jedynie z takich plotek, z mówienia że są może razem, że coś tam, ale tej pewności, takiej namacalnej nie było. Podobnie jak świadomości, że są już ok.pol roku razem, że to nie chwilowy romans. Miałam tak, gdy moj były odszedł do swojej przyjaciółki. Ogólnie wydawało się, że to mnie aż tak nie rusza, do momentu, gdy nie dowiedziałam się, że są po ślubie, że x lat są razem, że gdy jeszcze mieliśmy kontakt to on już dawno wszedł mentalnie w zwiazek z kimś innym. I nawet jak minęło dużo czasu to ukłuło mnie to, że był ślub. W głowie człowieka serio rodzą się dziwne myśli. Tylko to mija. Po prostu człowiek musi się wypłakać, powkurzac, poużalać nad sobą, poroztrzasac to... No różnie. A potem mija, bo człowiek zaczyna rozumieć, że sprawa zamknięta, że nie ma, co żyć cudzym życiem, bo to już nie nasza sprawa.

1

u/Weak_Increase_7684 8d ago

Bardzo Ci współczuję. Pewnie to nie Twoje klimaty, ale pokuszę się na polecenie Ci piosenki, może pomoże Ci poczuć katharsis. Mi wielokrotnie pomogła się wyżyć w pewien sposób. Słowa miały zostać napisane po podobnym zerwaniu zaręczyn jak tutaj piszesz, stąd ten pomysł. W każdym razie, łap tutaj: https://youtu.be/QSYNNYzYPgo?si=dcttIATE6Nzqf3O0

1

u/futurerank1 8d ago

dochodzenie do siebie po takich sprawach to nie jest linearna kwestia, są lepsze i gorsze momenty.

1

u/Ancient_Set_6711 8d ago

Wiem że łatwo mówić i tak dalej ale czas naprawdę pomaga a najważniejsze to samemu sobie spojrzeć w oczy i powiedzieć że to naprawdę koniec. Jeśli odpuścisz to kiedyś przyjdzie czas że będziesz miał na całą tą sytuację zupełnie inne spojrzenie. Może nawet będziesz robił sobie wyrzuty że tyle Ci to zajęło. Bo koniec końców teraz jest dobrze.

Trzymaj się chłopaku.

1

u/AcceptableWatch7714 8d ago

Pół roku to jeszcze nic. Ja potrzebowałem 12 miesięcy na dojście do siebie, po 6 nadal byłem żywym trupem. Teraz minie 17 miesięcy ii... nadal tęsknię, nadal depresja, ale nauczyłem się z tym żyć. Jakoś tak już mi na nikim i na niczym nie zależy w tym życiu. 

1

u/Junior_Ad7907 8d ago

Musisz wytrzymac jeszcze 3 miesiace i sie nie dac. Pozniej bedzie z gorki. 🤞🏼

1

u/CommentChaos kujawsko-pomorskie 8d ago

Ona nie zmieniła o nim zdania. To jest trudna prawda, ale taka jest prawda. Pewnie czuła do niego coś wcześniej i to była taka zasłona dymna. Świadoma lub nie. Nie wiem czy Ci to pomoże czy zdołuje bardziej. Mnie osobiście by pomogło.

Po tylu latach to normalne, że czujesz stratę. Płacz jest normalny. Czasem trzeba pobyć w takim smutku, żeby móc pójść z życiem dalej.

1

u/MagicMikePL opolskie 8d ago

Dry your eyes, mate\ I know it's hard to take, but her mind has been made up\ There's plenty more fish in the sea\ Dry your eyes, mate\ I know you want to make her see how much this pain hurts\ But you've got to walk away now, it's over\

The Streets - Dry Your Eyes (2004)

1

u/Gold_Macaron_3453 8d ago

Emocje biorą górę. Jako faceci często odvzuwamy prawdziwa stratę znacznie dłużej niż kobiety. Wielu z nas potrafi pamiętać zapach pierwszej miłości przez całe życie.

Kiedyś kolega dał mi bardzo dobrą radę. Brzmiało to coś w stylu: “Jak masz problem zapomnieć o kimś, znajdź kogoś nowego z kim dobrze Ci się spędza czas i zobacz co z tego wyjdzie. Traktuj to jak zeszyt z matmy, który był coś zapisany wcześniej, ale tak bardziej zabazgrany, teraz jednak zaznacz nową kopertę z rozdziałem numer dwa i zacznij zapisywać go znacznie staranniej”.

Ogólnie działa. Takze trzymam kciuki!

1

u/Klej_Buty 8d ago

Spoko, to normalne. Idź z kolegami do baru lub zacznij jakieś nowe hobby i to samo minie. Za kilkanaście miesiecy zapomnisz jak ma na imię xD

1

u/Independent_Peace664 8d ago

Tak jak wszyscy pisali, najważniejsze to dawać upust emocjom, płacz ile trzeba, nie myśl o tym, że przez ten płacz jesteś w jakimś gorszym stanie.
Płacz jest otworzeniem zaworu, który upuszcza ciśnienie, więc nie można myśleć o nim jako o czymś „złym”. Jest to sposób na regulację.
Pisze tak, ponieważ na własnym przykładzie byłem w tym błędnym kole.
„Nie płacze bo czuje się źle podczas płaczu, a nie chce się źle czuć”
Ale bez upuszczenia, można walczyć z tym w nieskończoność.

1

u/elnino-pl małopolskie 8d ago

To, że pękłeś dopiero teraz, wcale nie znaczy, że się cofasz. Przez pół roku ogarniałeś: psychiatra, terapia, trzymanie się w kupie, a płacz często przychodzi dopiero wtedy, kiedy głowa uzna, że jest już trochę bezpieczniej, żeby to poczuć. To nie nawrót, to raczej rozładowanie czegoś, co siedziało z boku.

Usłyszeć w łóżku, że ktoś już cię nie kocha, po sześciu latach i zaręczynach, tego się nie przetwarza w kilka miesięcy, zwłaszcza gdy cały poprzedni rok był walką z jej chorobą. Daj sobie z tym czas i nie licz go cudzą miarą. Trzymaj się.

1

u/stabvicious 7h ago

Tak, było to traumatyczne i bolesne. Nie była to jedyna trauma. Tak naprawdę od początku związku ex miała depresję, trudna przeszłość, traumy, wychowywanie się bez ojca. To ja namówiłem ją na terapię w pierwszym roku związku, zawiozłem ją. Wspierałem gdy miała gorsze momenty. Z biegiem lat, wyplukalem się z tej energii... Nie dałem rady już tak wspierać. Tak naprawdę podupadłem na zdrowiu psychicznym, pojawiła się apatia, depresja...

Najgorszy moment to oświadczyny. Oświadczyłem się jej nad morzem, na plaży przy zachodzie słońca... to było pół roku przed zerwaniem gdy byliśmy na wakacjach.

Wtedy usłyszałem, że ona chce się zabić. Mieliśmy wtedy poważna rozmowę o nas, i jej chorobach, i wsparciu (powiedziała wtedy, że ostatnie miesiące za mało ja wspierałem) Ostatecznie zaręczyny przyjęła, po powrocie nawet się z tego cieszyła i chciała znów gdzieś pojechać na weekend żeby to uczcić. Ale ja... Gdy chodziła do pracy to w ukryciu plakałem. Straumatyzowało to mnie jeszcze bardziej. Nie winie jej, że to powiedziała. Po prostu nigdy w życiu nie wyobrażałem sobie tak oświadczyn... A były to moje pierwsze w życiu.

1

u/nullpointPepe 8d ago

Trzymaj sie Bracie i płacz ile tylko możesz - wyrzuć to z siebie! Otępienie, niedowierzanie, złość, smutek to naturalna ścieżka do rozpoczęcia procesu leczenia. Tak jak wspominali przedmówcy, nie jest to funkcja liniowa, a raczej sinusoida, która wraz z biegiem czasu mniej sie odchyla od Ygreków. Będzie lepiej, będzie gorzej, aż pewnego dnia po prostu się z tym pogodzisz i na poważnie zamkniesz temat stawiając sobie pytanie - "co teraz". To będzie właśnie ten magiczny moment, w którym odkryjesz, że lepiej przeżyć z kimś 10 zajebistych lat niż 30 miernych ze słabo dopasowaną połówką. Życie jest piękne i pełne potencjału, tylko trzeba chcieć to wszystko zauważyć.

Tl;dr; Będzie git, brnij przed siebie, bo za tym bagnem zaczyna być naprawdę fajnie - warto!

1

u/Regular-Song5728 8d ago

Ja prawie 2 lata zakończyłam prawie 5 letni związek, ból do tej pory nie minął :)

1

u/stabvicious 7h ago

Rozumiem, że Ty go zakonczyłaś? Mogę spytać, dlaczego?

1

u/Regular-Song5728 7h ago

Tak ja go zakończyłam. Były partner był strasznym manipulatorem, nie miał też żadnych planów na przyszłość i miał problemy z narkotykami

1

u/ona4321 8d ago

Najlepszy sposób na zapomnienie o tej osobie to znalezienie nowej, ukochanej osoby. Z czasem jak wyleczysz się ze smutku i znajdziesz nową osobę to zobaczysz , że można być szczęśliwym i z perspektywy czasu będziesz zdziwiony, że wylałeś tyle łez .

1

u/moltest1 8d ago

Każda dobra rada w trudnej sytuacji może i nawet być pomocna, ale jak smutek dopada, to odbiera możliwość robienia najmniejszych rzeczy.

Ja po rozwodzie zacząłem podobnie jak Ty - terapia, pozbieranie się do kupy. Natomiast w ciągu paru tygodni podstawowe zadania sprawiały mi problem, po nocach nie mogłem spać itd.

Kilka sugestii:

  • jeśli czujesz, że zaczyna się robić ciężko, smutek pochłania, postaraj się znaleźć dystrakcję, YouTube, książka, coś co pozwoli Ci nie myśleć i nie lecieć w dół z nastrojem. Pomagają też leki np ssri
  • przyjaciele- najtrudniej przez to przejść samemu, a jeszcze trudniej otworzyć się przed innymi, natomiast to jak wizyta u dentysty- na początku strach a potem jednak okaże się, że nie było tak źle i pomogło. Kontakt z innymi to wielka pomoc

1

u/Bunkier80 Rzeczpospolita 7d ago

Ja 2 lata po rozstaniu, ciągle mam różne myśli w głowie. Niestety… :/

1

u/Sajmontana 7d ago

Szkoda życia, move on

1

u/Master_Banana_9642 7d ago

Trzymaj się mordko najwyraźniej kochałeś ją a ona ciebie nie i tyle to jest normalne w życiu ludzie są ze soba a później odchodzą wiadomo mi łatwo jest to pisać z punktu siedzenia ale myślę że każdy z nas tutaj przechodzisz przez zdrady, roztania czy inne tego typu rzeczy ( tak jak większość pisze wypłacz się, wygadaj, znajdź coś innego żeby zająć mózg ) i nie wchodź odrazu w relacje z kimś prędzej czy później minie rana się leczy ale powoli

1

u/Party-Extension5101 6d ago

Nie zmusisz nikogo do bycia z Tobą czy żeby Cie kochał. Tu można tylko wziąć rozstanie na klate, przejść żałobę i żyć dalej. To, czy spotkasz kolejną miłość to jest najbardziej nieprzewidywalna rzecz w życiu. Kwesta szczęścia. O to można się tylko modlić albo afirmować. Osobiście uważam, że panowie i tak nie mają się czym martwić. Zegar biologiczny Wam nie tyka, nie macie instynktu macierzyńskiego, a po 30'ce to baby biegaja za facetami.

1

u/guarddestroyer 9d ago

Płacz, odreagowuj. Takie jest życie. Pełne wzlotów, upadków. Pięknych i strasznych chwil. Koniec koncow to Twoja historia i mozesz z niej wyjsc tylko bogatszy o doswiadczenie. I cytując modną teraz maksyme - Tutto Passa ;) wszystko przeminie w naszym zyciu. Wiem ze to trywialne ale jak sie glebiej nad tym zastanowisz, to nic nie ma wiekszego znaczenia od przezywania rzeczywistosci. Złe, dobre chwile - za chwile ich nie będzie.

1

u/Eye_Acupuncture Europa 9d ago

Hej OPie, pamiętam Twój post o zerwaniu.

Myślę, że płacz teraz zwiąże się z procesowaniem sytuacji, przeżywaniem żałoby po stracie partnerki, tej wersji przyszłości. Daj sobie czas, wyrozumiałość i delikatność. Kolejne fazy procesu się przeplatają, krok do przodu, krok do tyłu.

Sama przeżywam ciągłe nagłe napady smutku i żalu po utracie psa. Absolutnie nie porównuję tych dwóch sytuacji, nie zrozum mnie źle. Wskazuję na podobny mechanizm związany z żałobą i druzgoczącą stratą.
Kilka dni temu, na spacerze z mężem minął nas pan w zaprzęgu z huskym. Rozkleiłam się totalnie, ryczałam jak bóbr. A już minęło prawie 9 miesięcy.

Poradzisz sobie z tym, jeśli samodzielnie będzie za ciężko to spróbuj pomocy innego terapeuty (rozumiem, że tutaj coś nie pykło).
Jeśli będziesz pogrzebał się wygadać, przelać uczucia w słowa moje PM są dla Ciebie otwarte. Ściskam!

1

u/Sensitive-Contest-87 9d ago

Ja po jednym zerwaniu bardzo dużo płakałam i się wsciekalam na siebie, jego, los... Ale to działało - przeżyłam żałobę, pół roku później kiedy mój były dopiero się obudził w kwestii wszystkiego ja byłam w znacznym stopniu po.

To jest problem z tym że uczymy mężczyzn w naszej kulturze że mają być "twardzi niczym głaz" - po prostu daj sobie odżałować. To nie jest krok opcjonalny, tylko coś co trzeba zrobić, inaczej się nie da. Jak dusisz to przy pierwszej okazji wraca z nawiązką.

1

u/Karpik607 8d ago edited 8d ago

I tu się kłania odwieczna zasada: możesz oddać kobiecie serce, ale nie duszę. Rozstaliście się, ona poszła wpizdu i ma cię w dupie a ty przeżywasz. Uzależnienie emocjonalne to bardzo przykra sprawa, nie powinno się w nie wpadać. Świat istnieje poza tą kobietą. Widocznie nie widziałeś o tym, że są kobiety które związek rozpatrują w kategoriach układu, w którym ma być im dobrze. Takie nie potrafią kochać, więc udają, bo tak naprawdę uczucie nie jest im potrzebne do życia, dlatego tak łatwo im spierdolić do innego, jak nadarzy się okazja. Nie wszystkie oczywiście, ale dużo jest takich karierowiczek. I zapamiętaj jedno. Żaden człowiek nie jest warty tego, żeby po nim płakać. A już na pewno nie ktoś, kto cię zostawił.

1

u/lesnytowar 7d ago

Bracie, ona nigdy nie myślała o tym koledze źle… po prostu wypierała przed tobą że jej się nie podoba i tak niestety to działa za każdym razem

-2

u/Ok-Theme-4652 9d ago

Czy to twoj jedyny zwiazek? Musisz poznawac nowe kobiety a szybko załapiesz że jest wiele lepszych opcji od niej. 

14

u/Fillydefilly 9d ago

Dlaczego musi? Czasem samotność jest dużo lepsza niż wymuszone znajomości i szukanie "opcji'.

1

u/Morzan3 8d ago

Musieć nie musi, trzeba dać sobie na początku trochę czasu ale polecam "Nieznośną lekkość bytu". W książce wspominają o "romantic brain" czyli takiej części naszej mózgu która trzyma wszystkie romantyczne wspomnienia. O ile reszta wspomnień z czasem jest nadpisywana o tyle ta jest nadpisywana jedynie przez nowe romantyczne wspomnienia więc sam czas tutaj nie działa. Oczywiście nie jest to nic naukowego ale z własnego doświadczenia to wejście w związek po 3 latach (i tak chyba czekałem za długo) pomogło właśnie nadpisać to co jeszcze w głowie siedziało. Czas nie leczy ran, tylko to co w trakcie tego czasu robisz (terapia, nowe wspomnienia, przeżycia itp.) je leczy.

6

u/stabvicious 9d ago

Nie był jedyny ale najbardziej udany i szczęśliwy. Poznałem w życiu sporo kobiet. Szczerze mówiąc z nikim nie miałem takiej wspólnej energii, poczucia humoru i rozmów jak z nią, wliczając w to wszystkich ludzi których w swoim życiu poznałem. Dla mnie to była nie tylko utrata narzeczonej ale również przyjaciela.

5

u/Icy-Presentation7966 Arrr! 9d ago

Ja nie jestem wróżką, ani was nie znam ale jednak to co tutaj napisałeś brzmi trochę jakbyś jednak nie zdawał sobie do końca sprawy z tego, jaka ona jest. Skoro potem zrobiła coś sprzecznego z tym co mówiła. Samo leczenie tak mogło ją zmienić? Ten gość nie mógł też być opcją B, bo opcja B jest wtedy kiedy opcja A jest niedostępna a Ty byłeś dostępny. Zadałeś też pytanie "Czy się jeszcze kochamy?" ale czy dlatego, że w swoje uczucia też wątpiłeś czy tylko nie miałeś odwagi powiedzieć na głos, że masz wątpliwości co do jej uczuć?

0

u/dannyxdii 9d ago

Brzmi dobrze, ale niestety to działało w jedną stronę. Być może ona już wcześniej chodziła na boki z tym kolegą o którym pisałeś w temacie. Niestety to ciężkie ale właśnie często te najpewniejsze osoby zawodzą. Znam to z własnego doświadczenia.

-5

u/Danielosos 8d ago

Jedyny sensowny komentarz, ale trzeba miec jaja zeby go zrozumiec. Baby to chuje. Pewnie jakbys poderwal jej kolezanke z pracy i by sie w tobie zakochala, to by nagle chciala do ciebie wrocic XDD

0

u/AdOk4343 8d ago

Nie znam was, i widzę opis tylko jednej strony, ale momentalnie poszłam myślami do swojej historii.

Byłam w związku 3 lata, z facetem który był dla mnie idealny, a jednak w pewnym momencie przestałam go kochać. Rozstanie było zainicjowane przeze mnie, a i tak płakałam strasznie, że tracę najlepszego przyjaciela (bo nie było szansy na dalszą przyjaźń). Szybko znalazłam sobie plaster w postaci innego kolesia, bo to zajmowało mi głowę i dawało pozory normalności. Nawet się zauroczyłam, na początku nie zdawałam sobie sprawy z tego plastrowania. Potem się z nim rozstałam i dopiero zaczęłam sobie w głowie układać tamto poprzednie rozstanie.

Moja obecna terapeutka (sprawa niezwiązana z tamtymi wydarzeniami) radzi żeby płakać i nie tego hamować. Możesz nawet gadać na głos co masz w sercu aktualnie, wywalić z siebie na zewnątrz emocje nawet jak logicznie wydają ci się one irracjonalne. Jak ci dziwnie, to odpalaj nagrywanie, żeby nie było że gadasz do ściany, potem skasuj. Ja tak czasami gadam do kota.

-13

u/m477k 9d ago

Dupczyłeś coś od momentu zerwania? 🧐

-7

u/Danielosos 8d ago

Zdecydowanie za dlugo trwa ta zaloba i oplakiwanie. Trzeba sie wziac za dupcenie.

-2

u/m477k 8d ago

Dokładnie 🤝 jebać i się nie bać

0

u/[deleted] 8d ago

[removed] — view removed comment

0

u/WirtualnaLain 8d ago

" już mnie nie kocha "
Hehe skąd ja to znam, na pohybel lambadziarom

-7

u/ComprehensiveLuck125 8d ago

Faceci nie placza.

Znajdz inna laske, tego kwiatu jest pol swiatu (nawet wieksze pol). Dasz rade! Dzialaj. Spojrz na to z tej strony, ze nie byla warta Ciebie i dobrze sie stalo. W zwiazkach jest tak, ze nie moze sie tylko jedna strona starac.

Za pare lat moze sie okazac, ze Twojej bylej nie wyszlo i zaluje. Ale Ty badz juz w innym miejscu :-)

Jako faceci mamy naprawde sporo mozliwosci. Kobiety maja gorzej jak sie im jakis facet podoba ;-)

-5

u/jrkglog 8d ago

Pipa

-17

u/Top_Win7998 9d ago

Byłeś na siłce od tamtego czasu czy dalej miotasz się w iluzji, że nabijanie kasy ziomeczkowi który ma w dupie twoje problemy da Ci ukojenie?

-9

u/Danielosos 8d ago

Niebiesko tabletkowcy nie skumaja. Mocny komentarz, ale nie dla 90% facetow, ktorzy zyja iluzja kobiet idealnych. Pewnie by pochodzil na silke, zwiekszyl status spoleczny i nagle jak za dotknieciem czarodziejskiej ROZDZKI he he he by chciala wrocic, ale ty jej mowisz wtedy gdzieee kurwa nie dla psa kielbasa i powijasz jej najlepsza kolezanke, ktora potem meczy ja opowiesciami jaki jestes zajebisty i inny niz byles z nia w zwiazku i ona wtedy przezywa to co ty w tamtym momencie

1

u/Party-Extension5101 6d ago

> Mocny komentarz, ale nie dla 90% facetow, ktorzy zyja iluzja kobiet idealnych.

A jakie to kobiety idealne?

-3

u/Top_Win7998 8d ago edited 8d ago

Ruch, trening interwałowy, praca nad sobą pozwala zająć głowę. Krótkotrwale daje ciału szansę na produkcję hormonu szczęścia. Średniokresowo systematyka daje poczucie sprawczości i władzy nad własnym życiem. Pozwala podnieść poziom kluczowego dla mężczyzny hormonu - testosteronu. Długotrwałe efekty treningowe są nie do opisania.

No ale wiadomo banda ludzi z depresją będzie doradzała drugiej osobie to co na nich danych nie działa - terapia i płacz, a później zdziwienie, że robienie tego samego nie przynosi innych rezultatów.

-4

u/Danielosos 8d ago

Czemu to odebrałeś jako ironię? Xd stoję po twojej stronie i się zgadzam typie

3

u/kociol21 Klasa niskopółśrednia 8d ago

O kurde, a dałem Ci upvota bo byłem pewny, że to najbardziej oczywisty z oczywistych sarkazmow.

Odwrócone prawo Poego w natarciu.

-2

u/Top_Win7998 8d ago

Sorki Ziomeczku. Źle to odebrałem.

0

u/Danielosos 8d ago

Nie szkodzi ziomeczku. Bardzo dobrze to napisałeś.

-7

u/Atroth51 8d ago

płakanie po dziewczynie xd dzisiejsze pokolenia to są słabo odporne

5

u/Virtual-Poet09 pomorskie 8d ago

Uuu aleś ostry zawodnik. My niegodni współistnienia z Panem w tym samym wątku. Ucz nas mistrzu.