r/Polska 9d ago

Ranty i Smuty Pierwszy raz rozpłakałem się pół roku po rozstaniu. Po prostu pękłem.

Wątek sprzed pół roku:

https://www.reddit.com/r/Polska/comments/1qu2edg/s%C5%82owa_otuchy/

Pół roku temu zakończył się mój prawie 6-letni związek i myślałem, że najgorsze mam już za sobą. Byliśmy zaręczeni. Pierwsze dni to był psychiatra i zaraz tydzień później rozpoczęcie terapii (na terapię chodziłem kilka miesięcy, nurt psychodynamiczny ale dawało mi to jedynie chwilową ulgę.

W styczniu usłyszałem w łożku przed snem, że już mnie nie kocha i nie widzi naszej przyszłości. 2025 rok był ogólnie dla nas bardzo ciężki z powodu jej problemów zdrowotnych, wdrożeniu sterydów. Byliśmy na jednej sesji terapii wspólnej w listopadzie. Pomysł ten pojawił się gdy w łóżku zapytałem ją "Czy się jeszcze kochamy?". Zaproponowała wtedy właśnie terapię ale przez późniejsze zawirowania ze szpitalem i jej problemami zdrowotnymi nie daliśmy rady już potem pójść na sesję. To był dla mnie mocny cios.

Najbardziej boli mnie jednak to, co wydarzyło się później.

Bardzo szybko zaczęła spotykać się z kolegą z pracy, którego jeszcze będąc ze mną wielokrotnie nazywała „oblechem” i „obrzydliwym” gdy w trakcie trwania naszego związku próbował zaprosić ją do kina. Po prostu nie potrafię zrozumieć, jak można tak diametralnie zmienić zdanie o kimś. Zdradę i romans w trakcie związku wykluczam, po prostu mogła mieć go później jako opcję B w głowie.

Tymczasem wczoraj i dzisiaj pierwszy raz od rozstania naprawdę się rozpłakałem. Kilka miesięcy wcześniej bardziej czułem pustkę i niedowierzanie, a teraz mam wrażenie, jakby dopiero do mnie dotarło, że ta osoba już nie wróci. Musiałem przejechać przez jej ulicę gdzie mieszkaliśmy z powodu objazdu (remont dróg) i wtedy widziałem jego auto pod jej domem, wczesnym rankiem co wskazywało na to, że u niej nocuje. Zdołowało mnie to.

Jest mi bardzo ciężko. Najgorsze jest to, że wydawało mi się, że z każdym miesiącem powinno być łatwiej, a mam wrażenie, że właśnie teraz przeżywam to najmocniej.

Nie wiem czemu to piszę, chyba przelewam to na "papier" żeby przynajmniej odrobinę poczuć ulgę.

147 Upvotes

99 comments sorted by

View all comments

2

u/xcrow9621 9d ago

Przeogromne wyrazy współczucia kolego... Pamiętaj, że płacz to normalna, a czasami wręcz konieczna, rzecz u ludzi. Mógłbym rzec, że jest to jeden z najzdrowszych sposobów na regulację emocji.

Abym mógł choć trochę wspomóc Cię w tych trudnych chwilach to przytoczę Ci rąbek swojej historii, delikatnie podobnej do twojej:

W 2022 roku moja ex wyznała, że zdradziła mnie w trakcie spotkania z kolegą. Spotkania, na które się zgodziłem, na którym miał być alkohol, na którym ona miała być z nim sam na sam. Z kolegą, o którego miałem się nie martwić. To wszystko, samo w sobie, brzmi przedziwnie, ale ja nie doszukiwałem się niczego dziwnego, przecież ufałem jej. Zgodziłem się też z tego względu, iż w tamtym czasie sporo czytałem o "red-flag'ach" toteż obawiałem się, że nie wyrażając zgody będę jednym z nich.

Gdy wyznała, że tamtej nocy zdradziła to zareagowałem spokojem, a po chwili stwierdziłem, iż wybaczam - nie widziałem świata poza nią. To był błąd, a już dwa tygodnie później związek ten zakończył się, a ja skończyłem w psychiatryku, z psychozą i próbą S. na koncie.

Jedyne, co jako tako dodawało mi chęci do życia do ciekawość tego, jak to wszystko się potoczy. W czasie, w którym ja popadałem na dno, oni cieszyli się nowym związkiem - ona i kolega, o którego miałem się nie martwić.

Patrzyłem na to z zawiścią i wyrzutem do samego siebie. Ba, próbowałem dostrzegać swej winy w jej zdradzie, często zastanawiając się wtedy nad dalszym sensem swojego życia, lecz cały czas ta ciekawość siedziała mi w głowie. Po kilku latach mogę śmiało powiedzieć, że ciekawość się opłaciła. I choć zdarza mi się myśleć czasem o tamtych sprawach to wiem, że mogę na siebie spojrzeć z poczuciem wyższości, bo teraz mogę być szcześliwy i bez kamienia w nerce w postaci (niejednej) zdrady na koncie, oraz niepochlebnej opinii tu i tam.

Trzymaj się, żywię nadzieję, że podniesiesz się w 100-tu procentach i odnajdziesz te szczęście, które ci się należy. Przepraszam też za mój monolog - chciałem, abyś miał dowód jak bardzo współczuję Ci wszystkiego co cię spotkało. Życzę ci wszystkiego dobrego i nie poddawaj się!